piątek, 25 lipca 2014

od Luny:Odsiadka


Otworzyłam powoli oczy.Od wczoraj byłam zamknięta w celi.Nie wiedziałam gdzie jest Yukio ani co z nim,ale to chyba nawet lepiej bo nie wiedzieć czemu miałam ochotę go sprać.
To była mała grota,której wylot był zablokowany kilkoma palami z brzozowego drewna.Rozejrzałam się dookoła.Nie miałam co robić.Straż przy wyjściu,żadnych dziur czy skrawka ziemi,który umożliwiłby podkop.W tej chwili pożałowałam,że nie powiedziałam Róży,że jej nie przeprosiłam i,że w ogóle sobie nagrabiłam.A mogłam teraz drzemać sobie w jaskini pomyślałam.

Po około dwóch godzinach...

-Wstawaj młoda!
Obudziłam się i spojrzałam na młodego wilka.Roześmiałam się podchodząc do siedzącego za palami basiora.
-Mogłabym być twoją matka szczeniaku!
Uniósł wysoko brew po czym pokręcił głową i przewrócił oczami jakby chciał powiedzieć ,,kobiety...''.Otworzył celę i zaprowadził mnie przed oblicze samej Helen.
-Witaj o wielka wojowniczko,Helenko!-wykrzyknęłam ironicznie się przy tym kłaniając-Twe możliwości nie znają granic!Pojmałaś nawet mnie!Nie mówiac już o tym wielkim magu z watahy Róży!Żaden woj ci nie równy!
Wadera skrzywiła się.
-Nie licz,że ja będę ci słodzić.
Ukłoniłam się ponownie ,nie przestając się uśmiechać.
-Kendar,możesz już iść.-skinęła na strażnika.
Wilk nazwany Kendarem odszedł.Odprowadziłam go wzrokiem po czym ponownie spojrzałam na Helen.Zmarszczyła czoło.
-Mam dla ciebie propozycję...-zaczęła,ale jej przerwałam.
-Niech zgadnę...Mam się do ciebie przyłączyć,a oszczędzisz mnie i być może też resztę?Odmawiam z góry.
Skrzywiła się i wskazała na wilka ,którego wcześniej nie dostrzegłam.Z gąszczu wyłonił się wilk ze złotym medalionem na szyi ,którego widziałam już wcześniej-podczas walki na polanie.
-Przekaż żołnierzom,że wyruszamy o dziś przed północą.Chcę ich widzieć wypoczętych i gotowych do walki.
Wilk skiną głową .Przechodząc obok szturchnął mnie.
-Uważaj.-usłyszałam znajomy,wesoły głos-Ona gryzie.
Odwróciłam się.Obok Helen stał nie kto inny jak Yukio.Uśmiechnęłam się cierpko.
-Yuki!Dobrze wiedzieć,że nie zrobili z ciebie marmolady.
Roześmiał się.
-Yukio,-zwróciła się do niego wadera-odprowadź szanowną Lunę do jej celi.
Ukłonił się nisko i podszedł do mnie.Bez oporu ruszyłam koło niego.Kiedy już się oddaliliśmy powiedziałam:
-Misio przeszedł na ciemną stronę mocy?Co?
Roześmiał się.
-Nie...
Uśmiechnęłam się.Wsadzono mnie znów do klatki.Nim odszedł krzykną jeszcze:
-Wyśpij się!
Inni strażnicy roześmiali się złośliwie.Uśmiechnęłam się i poszłam się położyć.Dobrze wiedziałam co miałam rozumieć przez to ,,wyśpij się''.

Dokończy ktoś?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz