środa, 25 czerwca 2014

od Luny

Leżałam na trawie.Yukio nie było.,,Pobiegł'' pomoc.Od naszej walki z Helen i jej kompanem minęło nieco czasu,ale oni wszyscy nadal tu byli.Ja i nasza droga beta pilnowaliśmy granicy.Oboje byliśmy wycieńczeni.Ich było zbyt wielu...pozbyliśmy się jednego,a na jego miejsce zaraz przybiegało dwóch jeśli nie trzech.Przed chwilą skończyliśmy,że tak powiem rundę.Nie chce się jednak poddawać bo oznacza to zdemaskowanie się i przyznanie do porażki choć w sumie to nie ja wyruszyłam po pomoc i nikt nie może mnie zmusić do przyznania czegokolwiek.Zerknęłam z niechęcią na kałuże krwi wokół siebie.W końcu obok pojawił się Yukio.Był wyraźnie zniesmaczony.Nie pytałam o nic czekając aż on się wypowie.Położył się parę metrów ode mnie.
-Mają przybyć na pomoc James,Seth i Katniss,a jeśli to nie pomoże przyłączy się cała reszta.
Zmarszczyłam nos.Nie podobał mi się pomysł sprowadzania więcej niż dwóch osób,ale mogłam znaleźć pocieszenie w myśli,że przynajmniej Róża się do nas nie garnie.Odprężyłam się.
Obudził mnie głośny hałas.
-Luna wstawaj!-usłyszałam cichy głos Yukio.
Podniosłam się i rozejrzałam.Byliśmy otoczeni przez bandę Helenki.Już chciałam się rzucić do walki ,ale wilk mnie powstrzymał wskazując na coś na polanie.
Stał tam smok,a wokół niego jeszcze więcej wilków.Szczena  mi opadła.Gapiłam się na to coś jak zahipnotyzowana.Nie szczędzili środków...
-Poddajecie się?-spytała Helen widząc wyraz mego pyska.
Spojrzałam na nią uśmiechając się pobłażliwie.
-Masz jednego smoka...-pokręciłam głową-Rozjedziemy was.
Skrzywiła się,ale po chwili podszedł do niej czarny wilk i szepnął jej coś na ucho.Na jej twarzy od razu zawitał szeroki uśmiech.
-O nie Luno...Mylisz się,to my ,,rozjedziemy'' was.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz