-Mają przybyć na pomoc James,Seth i Katniss,a jeśli to nie pomoże przyłączy się cała reszta.
Zmarszczyłam nos.Nie podobał mi się pomysł sprowadzania więcej niż dwóch osób,ale mogłam znaleźć pocieszenie w myśli,że przynajmniej Róża się do nas nie garnie.Odprężyłam się.
Obudził mnie głośny hałas.
-Luna wstawaj!-usłyszałam cichy głos Yukio.
Podniosłam się i rozejrzałam.Byliśmy otoczeni przez bandę Helenki.Już chciałam się rzucić do walki ,ale wilk mnie powstrzymał wskazując na coś na polanie.
Stał tam smok,a wokół niego jeszcze więcej wilków.Szczena mi opadła.Gapiłam się na to coś jak zahipnotyzowana.Nie szczędzili środków...
-Poddajecie się?-spytała Helen widząc wyraz mego pyska.
Spojrzałam na nią uśmiechając się pobłażliwie.
-Masz jednego smoka...-pokręciłam głową-Rozjedziemy was.
Skrzywiła się,ale po chwili podszedł do niej czarny wilk i szepnął jej coś na ucho.Na jej twarzy od razu zawitał szeroki uśmiech.
-O nie Luno...Mylisz się,to my ,,rozjedziemy'' was.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz