niedziela, 20 kwietnia 2014
od Luny:W co ja się pakuje...
Stałam tak przed Swiftkill i zastanawiałam się nad oczywistą odpowiedzią.Gdy tylko Róża powiedziała mi o sierocińcu i o tej tu pomyślałam,że nie zaszkodziłoby zrobić czegoś no....dobrego.
-Emmm....tak...-powiedziałam-pasuje ci to?
Szczeniak przez chwilę przyglądał mi się w zadumie przekrzywiając głowę.To zdecydowanie nie w moim stylu pomyślałam.
-To...teraz co?
Zawahałam się i spojrzałam na Różę,ale jej już nie było.Westchnęłam.
-Zakładam ,że mamy iść do mnie.
Obie ruszyłyśmy w stronę mojej jaskini.Trwała niezręczna cisza.
Weszłyśmy do mojej jaskini niepewnie jak na mnie powiedziałam:
-No...to twój nowy dom...
Rozejrzała się po moim małym domku.
-Nie lubię przepychu.-wyjaśniłam.
Ona jednak przyglądała się wszystkim ścianom w ciszy.To dla mnie trudniejsze niż ci się może wydawać... Już otworzyła pyszczek by coś powiedzieć gdy usłyszałam jakiś hałas na dworze.Zawiał silny wiatr.Wybiegłam na zewnątrz i szczerze mówiąc nie uwierzyłam własnym oczom.
-Demento!-wykrzyknęłam-Gdzieś się podziewał stary dziadzie!
Warkną tylko z satysfakcją.Swiftkill wyjrzała z jaskini i zmierzyła wzrokiem smoka.
-No dobra to....gdzie chcesz spać?-palnęłam by przerwać ciszę.
-Mi obojętne.
-Mnie też...-mruknęłam.
Dziwnie się czułam przy szczeniaku...W co ja się wpakowałam...
Swiftkill ,chcesz coś dodać?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz