Imię:Luna
Płeć:wadera
Wiek: 4 lata
Partner: podziękuje
Rodzina:same trupy
Szczeniaki: Brak
Ranga: Generał
Charakter: Okrutna,wredna,uparta,odważna,stara się trzymać na wodzy,ale czasem trzeba zaszaleć,złośliwa i wesoła.Ma jedną okropną wadę....negatywne spojrzenie na pojęcie,,sprawiedliwość'',lubi walkę,nieposłuszna,ma własny świat i sposób na niego patrzenia,logika jest taka jakiej chce,wymagająca,dumna,wszechstronna,inteligentna i lekkoduszna.Romantyczka?A kto ją tam wie,jej psychika to jedna wielka tajemnica.
Historia:Miałam w miarę normalne dzieciństwo,a raczej jego początek.Przez jakiś czas razem z rodzicami i rodziną znajomego taty podróżowaliśmy.Co parę dni przenosiliśmy się z jaskini do jaskini.Tak też było do ranka dnia moich pierwszych urodzin...Obudziłam się sama w jaskini.Spędziłam cały dzień na oczekiwaniu w nadziei że zaraz wrócą,ale nie wrócili.W ciągu kolejnych dni udało mi się znaleźć ich ślady.Prowadziły one na jakąś polanę i....urywały się na jej środku.Nie było tam nic oprócz trawy wokoło.
Polować nauczyły mnie psy z farmy do której trafiłam.Jakiś myśliwy schwytał mnie i sprzedał staremu farmerowi.Wzioł mnie za psa(co było raczej dziwne,ale to pewnie z powodu braku okularów)i tresował,a raczej jego wnuczka co.To raczej dziwne i upokarzające,ale nie narzekałam.Syn farmera czasami razem z psami wyruszał na polowania.Czasem nawet na niedźwiedzie lub rysie.Głównie opiekowała się mną suka,ulubienica farmera,która często brała udział w tych polowaniach.Spora była.Jednak na jednym z tych wypraw na rysie coś poszło nie tak...Byłam wtedy ukryta w zaroslach.Śnieg wszędzie wokół.Bawiłam się razem z innym szczeniakiem.Naglęusłyszeliśmy sygnał myśliwego.Nie był on do nas,ale wiedzieliśmy że teraz musimy być cicho więc staliśmy nieruchomo.Suka niespodziewanie bez rozkazu skoczyła w krzaki obok.Okazało się że rysiek zrobił nas w konia.Myśleliśmy wszyscy że jest naprzeciwko ,a on nas obszedł.Rzuciła się kotu do gardła.Wypadli na otwartą przestrzeń.Syn farmera chciał zastrzelić kota,ale....nie trafił ,ryś odskoczył i uciekł.Ona uratowała mi i tamtemu szczeniakowi życie,ale człowieka to nie interesowało....on był wściekły,że nie dała rady kotu i w przypływie gniewu(choć na pewno tego potem żałował)zastrzelił sukę,ja nie rozumiałam że to koniec,że ona już nie wróci,że jej już po prostu niema.Przytuliłam się do niej.Nie rozumiałam iż nie żyje.Dopiero po jakiejś minucie(która zdawał się wiecznością)jeden ze starszych psów wyjaśnił,,To trup, zimny trup''.Nic mi to jednak nie mówiło i popatrzyłam tylko pytająco.,,Ona zasnęła i już nigdy się nie obudzi''powiedział w końcu.Coś we mnie pękło.Nie myślałam w tej chwili o niczym innym jak o śmierci suki.Jęczałam jakąś godzinę,a gdy myśliwy próbował mnie podnieść odsłaniałam kły.Jeśli dalej nie dawał mi spokoju gryzłam go w palce.Pozostawił mnie samą.Przez parę następnych dni siedziałam przy ciele on przychodził,czasem dwa dni dziennie by mnie zabrać.Ja mimo to zostałam,a gdy zlatywały się zwierzęta warczałam na nie.To działało do czasu aż przylazł niedźwiedź.Niechętnie uciekłam zostawiając ciało.Polując na z początku małe zwierzęta przeżyłam.Jednak choć niby wszystko było w porządku nie potrafiłam zrozumieć jednego: Jak on mógł to zrobić?
To przecież takie bezduszne.Najwyraźniej wzięłam to sobie za bardzo do serca.Gdy miałam 2 lata po raz pierwszy zobaczyłam ducha,ale przedtem miałam kilka nie jasnych wizji z których wiele zapomniałam.Duchem którego dostrzegłam była tamta suka coś mówiła,ale nie zrozumiałam ani słowa.
Po jakichś dwóch przepełnionych okropnymi przeżyciami(związanymi z duszami i wizjami)tygodniach spotkałam Różę.
Pozycja: Gamma
Zwierzak:
Żywioł:Bliżej nie określony
Umiejętności:czasem miewa wizje,widzi rzeczy których inne wilki nie widzą co czasami jest trochę przerażające(np.duchy),nocą przy księżycu czasem że tak powiem rosną jej możliwości(fizyczne i intelektualne)
Właściciel: Margo5
Srebrniki: 165
Przedmioty: Brak
https://www.youtube.com/watch?v=8lhbD4Lf3Rs takie małe ostrzeżenie xD
OdpowiedzUsuń