piątek, 30 maja 2014

Od Akimitsu:


Spojrzałem na nią zaniepokojony.Ta jaskinia miała być dla mnie.Nie przeszkadzałaby mi jej obecność,ale jej podejście mnie martwiło...Założyła od razu,że Lunie nie zależy,a przecież mogło jej coś wypaść.
-A może ona po prostu jest zajęta.-powiedziałem.
-Może,ale tak sama jest szansa na to,że nie jestem dla niej nikim ważnym.
Zastanowiłem się i spojrzałem jej w oczy:
-To po co by cię brała?
-Żeby nie mieć wyrzutów sumienia.
Na to nie potrafiłem znaleźć argumentu.Spojrzałem na niebo.Zagłębiłem się w rozważaniach do tego stopnia,że nie usłyszałem co mówi Swift.Dopiero po paru minutach obudziła mnie pytaniem:
-Co o tym sądzisz?
Potrząsnąłem głową i spojrzałem na nią pytająco.Ona tylko pokręciła głową z rezygnacją i westchnęła kierując się w stronę swojej jaskini.Zwiesiłem głowę i potoczyłem się do wnętrza jaskini.
*w nocy*
Obudziły mnie czyjeś kroki.Wyszedłem z jaskini i rozejrzałem się,ale nie dostrzegłem niczego niezwykłego.Ruszyłem w stronę kroków.Gdzieś przede mną stał poobijany i poszarpany James z Saphirą na grzbiecie.Spojrzałem na wilka pytająco.On nie zwracał na mnie uwagi po chwili po prostu upadł.
Siedzieliśmy z Jamesem przy ognisku.Nic nie mówił,ale widać było,że chce się wysłowić.
-Co się stało?-spytałem cicho.
On milczał, spojrzał na Saphire.Obudziła się minutę temu i nadal mrugała szybko oczami nie mogąc się połapać co się dzieje.

James?Saphira?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz