Obudziłam się bardzo wcześnie wraz z pierwszymi promieniami słońca.
Kiedy wstałam i wyszłam z jaskini było jeszcze ciemno ,a cisza wypełniała pustkę.Postanowiłam pójść nad jezioro więc po cichutku udałam się w drogę.
- Ciekawe co wstąpiło w Lunę ? Dlaczego rzuciła się na alfę ? -rozmyślałam.
Niedługo potem doszłam do celu.Najpierw rozejrzałam się czy nikogo nie ma w pobliżu ,a potem podeszłam do tafli wody i spojrzałam w dół.Ujrzałam tam swoje odbicie.Wyglądałam na zadowoloną waderę ,która ma wokół siebie watahę i nie jest sama jednak w środku czułam ,że czegoś mi brakuje.
-Kim jestem ?- przypomniałam sobie pytanie z przed około dwóch lat.
Kiedy byłam mała zadawałam je sobie często i nadal nie znalazłam na nie odpowiedzi.Wspomnienia zaczęły wracać...Dzień , w którym zostałam odłączona od mojej ,,familii '', wadera ,która się mną zaopiekowała ...lecz gdzie jest moja prawdziwa rodzina ?
Od razu posmutniałam.Stałam tak jeszcze kilka minut po czym zanurzyłam się w lodowatej wodzie i wyłączyłam swój umysł.Chciałam przestać myśleć o tym smutku choć na chwilę i właśnie wtedy ujrzałam w głowie obrazek.Było to dość niewyraźne i nic nie mogłam dokładnie zobaczyć.Serce zabiło mi mocniej...
- Może moja prawdziwa rodzina jeszcze żyje ? -pomyślałam.
Nagle poczułam ,że zaczęło mi brakować powietrza.Wynurzyłam się i wyszłam na brzeg.Cała ociekająca wodą ruszyłam w stronę swojej jaskini.Właśnie wtedy ujrzałam wilka ,który przyglądał mi się z uwagą.
Przygotowałam swoje skrzydła do lotu bu w razie potrzeby wzlecieć w powietrze.
James ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz