Przewróciłem oczami.
-Oj no po prostu miałem zły humor, a ty co do końca życia będziesz mi go wytykała?-spytałem śmiejąc się.
-Dobra, dobra niech Ci będzie.-odparła Moonli uśmiechając się. Postanowiłem po prostu o wszystkim zapomnieć...Może nie jest to najlepsze wyjście, ale...Póki co może tak zostać.
-To co Cię do mnie sprowadza?-zapytała po chwili wilczyca.
-Nic konkretnego chciałem po prostu zobaczyć co robisz.-odpowiedziałem uśmiechając się.-Z-znaczy wiesz, nie żeby mi na tym zależało! Po prostu mi się nudziło.-dodałem znów przewracając oczami. Moonli zaśmiała się cicho.
-Właśnie! Chodź ze mną pokaże Ci takie fajne miejsce!-wykrzyknąłem radośnie.
-Czy ja wiem...-zaczęła Moonli.
-Proszę, proszę, proszę, proszę, proszę!-powiedziałem błagalnie patrząc na nią słodkimi oczami.
-Niech ci będzie...
-Yey!-zawołałem i ruszyłem przed siebie. Wilczyca poszła za mną. Szliśmy w ciszy. Doprowadziłem ją na klif na którym zazwyczaj przesiaduję.
-Jesteśmy! Popatrz tam!-machnąłem łapą w kierunku oceanu. Słońce akurat zachodziło więc wyglądało to jeszcze piękniej niż zazwyczaj.
-Wow...-powiedziała tylko Moonli.
-Niezły widoczek co?-uśmiechnąłem się i podszedłem do skraju klifu.-Tylko musisz uważać żeby nie spa...-powiedziałem i skała pode mną ukruszyła się przez co zacząłem spadać. Zrobiłem to oczywiście specjalnie.
-Yukio!-krzyknęła za mną Moonli.
Nie ma co tak jej straszyć...-pomyślałem i po prostu pojawiłem się przy niej.
-Tak?-spytałem uśmiechając się łobuzersko.
-Idioto, na prawdę się martwiłam, że coś ci się stało!-krzyknęła.
Moonli? Czyżbym przegiął?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz