Spojrzałem zdziwiony na wilczycę która wybiegła z mojej jaskini. Nawet nie chciało mi się teraz za nią biedz.
-Ja już nie rozumiem o co jej chodzi...-mruknąłem cicho sam do siebie. Szczerze? Nie wierzyłem jej ani trochę. Zresztą co się dziwić? Znów chce mnie omotać żeby mnie wykorzystać, a na coś takiego ja się nie piszę! Po prostu będzie lepiej gdy zostanie sobie z tym...Tawlem...Czy jakoś tak. Westchnąłem i wyszedłem z jaskini. Nie mam zamiaru wciąż tam siedzieć i się nudzić. Chcę komuś zrobić numer, cokolwiek! Chce się znów pośmiać z nieszczęścia innych! Zresztą dobrze, że nie jestem z Moonli! Jeszcze stałbym się zbyt miły...
Moje rozmyślenia przerwało wpadnięcie na drzewo. Znalazłem się na polanie na której...Właśnie! Luna! Czemu by się do niej nie teleportować? Nie żebym był na nią zły o to co się stało, po prostu chcę wiedzieć co jej odbiło. Już miałem się zamiar teleportować gdy usłyszałem jakieś głosy. Zmieniłem się w cień i podszedłem tam niezauważalnie. I kogo ujrzałem? Jakieś obce wilki na terenie watahy, naszą kochaną gammę do której chciałem się teleportować oraz marszałka który zapewne coś spiskował...Łamanie zasad...Hm w sumie to nie takie złe co? Może więc odpuszczę i nic nie powiem Róży. Zauważyłem też po chwili Saphi, ale nie zwróciłem na nią większej uwagi. Teleportowałem się jako cień do Luny która pobiegła na jakieś wzgórze. Dopiero wtedy się ujawniłem.
-Hm, kto to?-zapytałem beztroskim głosem, uśmiechając się. Z tego co widziałem nieźle jej się oberwało. Z chęcią bym powalczył, ale musze wiedzieć o co w ogóle chodzi...A tak dawno się nie biłem i nie używałem magi...Ugh "obowiązki"...
Luna, wytłumaczysz mi o co chodzi?
Tak wytlumacze jak dorwe komputer xD poczekajcie xD na mnie warto
OdpowiedzUsuńLuna(nedzna podruba siebie </3)