niedziela, 25 maja 2014

Od Moonli: Wybór...

Serce nadal nie chciało mi bić. Strasznie przestraszyłam się, Nie wiem czemu ale miałam ochotę pocałować  Yukio ale powstrzymałam ten tylko potaknął.- Byłam niechciana i źle traktowana. Czułam się bardziej jak wyrzutek niż Alfa. Byłam poniżana przez rodzeństwo.  Miałam jedynego przyjaciela w Watasze:  Tawla. Poczułam do niego coś więcej, on też. Któregoś dnia miał mi się oświadczyć, ale go zabili. Teraz, czy ja wiem? Nic do niego nie czuje? Ale wiem jedno w mam niekiedy wizje i w jednej wizji on powiedział żebym zaczęła, żyć od nowa. I nie żyła przeszłością.
-Taaa… czyli ty miałaś mieć partnera?  I co ja mam o tym myśleć?- Yukio wstał zmartwiony. Ja też wstałam i spojrzałam mu w oczy.
- Ale on umarł. I po za tym mam teraz kogoś innego na kim mi zależy- spojrzałam na Yukio i już mieliśmy się pocałować kiedy coś sobie przypomniałam… ten moment  kiedy zabili Tawla. Nie chciałam by i to zdarzyła się Yukio. Odsunęłam się od niego.
-Musze iść nakarmić Ilumene. Pa- I zbiegłam w dół klifu. Biegłam z głową w chmurach przeradosna nic nie miało mi zakłócić tej chwili. Niestety.
*** się. Za to uśmiechnęłam się ciepło i zaczęłam się śmiać.
*Trochę później*
Leżeliśmy z Yukio na klifie żartując od czasu do czasu.
-Wiesz nie wiem o tobie praktycznie niczego- Zagadnął mnie Yukio.- Ale już tak cię lubię. Opowiedz coś o sobie.
-Eh na pewno chcesz tego słuchać?
-Tak- Uśmiechnął się do mnie.
-No widzisz, jako mała wadera uwielbiałam wodę, lecz przez  to byłam nielubiana. Byłam córką Alf ale cicho- położyłam łapę na pyszczku Yukio
Tak na wstępie to naprawdę nie miałam ochoty całować Tawla.
Po pierwsze- cuchnął trupem.
Po drugie- On NIE ŻYJE!
Po trzecie- Ja chyba kocham Yukio.
-Tawl! Nie! jedzie od siebie trupem. – Krzyknęłam. Tawl nic sobie z tego nie robił, przeciwnie naciskał jeszcze bardziej.
-Tawl przestań!- Próbowałam się wyrwać z jego szponów. W końcu zrezygnowana zawołałam Yukio- Yukio Pomocy!- Nagle koło mnie stanął Yukio strącając Tawla na ziemie.
- Odsuń się od niej bo pożałujesz!- krzyknął Yukio
-Zostaw mnie to moja dziewczyna!- Krzyknął Tawl. Yukio spojrzał na mnie. Pełen złości trącił mnie w bok i odbiegł.
-Jak mogłeś?- Ze łzami w oczach uciekłam od Tawla. Biegłam na klif Yukio. Po drodze zobaczyłam Yukio całującego się z jakąś waderą. Zobaczył mnie u uśmiechnął się złośliwie po czym znów zwrócił wzrok na waderę. Moje serce pękło na tysiąc kawałków jak porcelanowy wazon. Czułam się najgorzej w życiu. Czułam, że nie mogłam złapać oddechu. Łzy  ciekły mi po policzkach. Łapy i kości łamały się… do tego ta Burza. Dobiegłam do klifu. Byłam zła, byłam zła na siebie, że pozwoliłam się sobie ponownie zakochać. Lecz ten ból był większy. Był potworny. Zauważyłam, że właśnie moja wizja się  spełnia. Przerażona powiedziałam to samo co w wizji. I dodałam- Tylko śmierć ukoi ból i pustkę w moim sercu.- Po czym skoczyłam w odmęty morza. I nie sądzę, że ktokolwiek będzie płakał po mojej śmierci. Gdyż jestem zwykłym wilkiem który niepotrzebnie istnieje.  Bo jak kiedyś powiedziała moja matka: Gdybyś nagle się rozpłynęła, nic by to nie zmieniło, tylko by ułatwiło innym życie.
Potem opadłam jak ciężki kamień na dno morza. Spojrzałam w górę, w ostatni widok który zobaczę. Chociaż umrę w wodzie tyli w tym co kocham.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz