Luna mi kazała pójść do Akimitsu no i pobiegłam, bo przynajmniej będę miała co robić.
-Cześć! Co robisz!?!, krzyknęłam do Akimitsu który leżał na końcu jaskini. Wyglądał na smutnego, ale gdy się odwrócił i mnie zobaczył to zobaczyłam uśmiech po uszy.
-W końcu ktoś do mnie przyszedł!, był szczęśliwy jak nigdy przedtem.
-No przecież musisz kiedyś z tej jaskini wyjść, zaczęłam chichotać.
-Masz racje czyli dzisiaj, podbiegł do mnie i poszliśmy się bawić. Byliśmy nad stawem i zrobiliśmy błoto prosto obok. Zaczęliśmy się w tym błocie bawić jak Akimitsu znalazł jakiś lepszy pomysł:
-Zróbmy zjeżdżalnię już to robiłem więc będzie świetnie!
Zaczęliśmy robić zjeżdżalnie i jak ją skończyliśmy to zjeżdżaliśmy do stawu. Jak tak się bawiliśmy to usłyszeliśmy wycie alfy. Więc się przepłukaliśmy z błota i pobiegliśmy do miejsca wydarzeń. Tam zobaczyliśmy Róże bijącą się z... LUNĄ?!? Nie mogłam uwierzyć samej sobie. "Czy Luna mogła by zabić Alfę? Było mi smutno ale wyglądała na pełną energii. To pewnie przez księżyc, wiem jak to jest bo ja wpadam w furię przy pełni księżyca" cytowałam w mojej głowię i spojrzałam na księżyc. "O nie! Jutro jest pełnia!" byłam zdziwiona bo myślałam że pełnia będzie za TYDZIEŃ! Jak "wróciłam" to Luna poszła a Yukio pomagał Róży. Zaś Akimitsu stał obok mnie i się spytał. -....
<Akimitsu? Albo ktoś inny?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz