Nie wiedziałam co odpowiedzieć.. W głowie miałam pustkę.
-Na początku wydawała się jak by była moją matką.. ale po jakimś czasie wydawało mi się że jest moją starszą siostrą, uśmiechnęłam się ale w głębi duszy było mi smutno, bo nas (mnie) tak po prostu zostawiła.
-Swift.. A może by tak gdzieś jutro pójść? Na jego twarzy też się ujawnił uśmiech.
-No a niby gdzie?
-To będzie niespodzianka
-Dobra!
Spałam bardzo wygodnie na legowisku Luny, ale mi przypominało o jej odejściu. Nastał bardzo ciepły ranek, ptaki śpiewały i słońce mi raziło w oczy więc się odwrucilam na drogą stronę.
-Swiftkill!! Wstawaj nie marnuj dnia!! Akimitsu ty też!! - Otworzyłam oczy i zobaczyłam Lailę latającą nad moim łbem.
-Tak wcześnie.. Ziewnęłam otwierając oczy i próbując się rozciągnąć.
-A dla mnie jest nawet spoko, Akimitsu zalazł z mojego legowiska i podszedł do wyjścia, a jak tam dotarł to się zatrzymał i zaczął się rozkoszować słońcem.
-Chodź zjemy śniadanie i pokaże ci to miejsce! - Kiwnęłam głowa i podeszłam do niego. On zakrył mi oczy moim szalem na zimę i zaczęliśmy iść.
-Ile jeszcze? Zapytałam a on mi odpowiedział po jakimś czasie.
<Akimitsu? Ile jeszcze?!?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz