-Pomóż lub zakabluj.
-Dajesz mi wybór?-spytała, ironicznie przekrzywiając głowę.
-Nie zupełnie,jeśli powiesz Róży to powiedzmy,że...przyjemnie nie będzie.
-Co?
-To pomagasz czy nie?-spytałam ze zniecierpliwieniem przewracając oczami.
Rozejrzała się dookoła i westchnęła z rezygnacją:
-Pomogę
Uśmiechnęłam się i ruszyłam ku nadciągającej wilczycy.Zderzyłyśmy się.
Walczyłyśmy już dość długo,zapadł zmrok.Rozejrzałam się.Jedynym co dawało światło był księżyc i złoty medalion na szyi czarnego.Wadera roześmiała się i zawyła.Gdzieś obok uderzył piorun.
Rozejrzałam się.Spośród drzew wyłoniła się kolejna grupa wilków.Podobnie jak reszta były czarne.
-Pomalowali was czy specjalnie wybierali pod kolor?-spytałam śmiejąc się.
Mój uśmiech osłabł na widok..em...no tego...
-Ej!-Wykrzyknęłam z udawanym oburzeniem-Dlaczego moi wojownicy nie mają takiej funkcji?!James!Żądam wprowadzenia ulepszeń w naszych wojownikach!Zaszczep im jakieś neony czy coś...
-Neony?!-spytali wszyscy ze zdziwieniem przestając na chwilę walczyć.
Zapomniałam się.Na chwilę zapomniałam ,że tutejsi nie znają tego typu urządzeń.Suka która mnie wychowała opowiadała mi o jaskrawych lampach w mieście.
Po chwili wszyscy na nowo wrócili do swoich zajęć.Chwyciłam jednego z wilków za gardło,a gdy go puściłam nie mogłam uwierzyć własnym oczom.Z jego szyi ulatywało to co z pyska i oczu.Krew była tylko na skrajach ran.
-Co jest....?
Wtedy oberwałam w pysk.Upadłam nade mną pojawiła się Helen.Czułam strużki krwi napływającą mi do pyska.Splunęłam na nią i korzystając z księżyca przywaliłam jej tylnymi łapami tak że upadła parę metrów dalej.Rozejrzałam się podnosząc z ziemi.Wokół roiło się od czarnych wilków.Trudno mi było dostrzec Saphire i Jamesa.Cofających się pod wzgórze pod naporem mających przewagę liczebną wilków.Od drugiej strony zachodziło kilka kolejnych.Chciałam im pomóc,ale nie mogłam...Skoczyła ku mnie Helen.Przygwoździła mnie do ziemi wykrzywiając głowę i szepnęła:
-Patrz...
Na wzgórzu nie widziałam już ani szpiega ani marszałka.Wezbrał we mnie gniew.Szarpnęłam się strącając ją z siebie i skoczyłam jej do gardła.Teraz ona leżała bezwładnie na glebie patrząc na mnie z dołu.
-Giń poczwaro!-warknęłam otwierając szeroko pysk.
W ostatniej chwili obok uderzył piorun,a z miejsca w które trafił wystrzelił basior ze złotym,jarzącym się oślepiającym światłem medalionem i mnie odepchną.
-To zaczyna się robić nudne...-mruknęłam mrużąc oczy i mierząc wzrokiem oboje.
Cofnęłam się o krok.Obnażyłam kły i zawróciłam gwałtownie ku wzgórzu.
James?Saphira?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz