Zmierzyłem wilczycę wzrokiem. Dostojna postawa, salonowy język...Tak, to na pewno alfa.
-W pewnym sensie ciebie- odparłem- o ile jesteś alfą.
-Dobrze trafiłeś.- odpowiedziała nieco wrogo. Nie dziwiłem jej się. Sama moja obecność powoduje w wielu wilkach wrogość.
-Nie martw się. Nie jestem żadnym szpiegiem ani rozbójnikiem.- uspokoiłem wilczycę i uśmiechnąłem się lekko.
Alfa od razu "wyluzowała" i przyjęła bardziej przyjacielski ton.
-Więc jak mnie znalazłeś?- spytała.
-Trafiłem dziś rano na ciemnoczerwoną wilczycę. Zapytałem czy należy do jakiejś watahy i czy przyjmują do niej członków. Kazała mi szukać ciemno fioletowej wilczycy z białymi skrzydłami. Zgaduję, że to ty jesteś Róża?
-Tak, ale skąd znasz moje imię?
-Zgadywałem- skłamałem. Z rozpędu przeczesałem powierzchownie umysł wilczycy, ale lepiej by tego nie wiedziała. Niejeden raz trafiałem na samców alfa chcących wykorzystać moje niezwykłe umiejętności w niewłaściwy sposób.
Róża nawet jeśli poznała, że kłamię nie pokazała tego. Kazała mi iść za sobą i ruszyliśmy w las.
Róża?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz