czwartek, 29 maja 2014
od Luny:
Zignorowałam go i ruszyłam dalej.Niestety ledwo ruszyłam się parę kroków ,a on pojawił się przede mną.
-Zwalaj!-rzuciłam niedbale.
On jednak dalej pojawiał się przede mną.Mijałam i przeklinałam przy tym co sekundę.W końcu powiedziałam gniewnie.
-Odpieram atak wroga i leje na opinię Róży!
Spojrzał na mnie nie określonym wzrokiem.Pobiegłam ku wzgórzu gdzie nie widziałam już nic oprócz przelatujących ciał czarnych wilków.
-Saphira!James!-krzyczałam.
-Tu...-usłyszałam słaby głos basiora.
Skoczyłam w sam środek szamotaniny.Rozpychałam się,warczałam i mordowałam jak leci.W końcu się rozpierzchli.Dopiero w tedy zauważyłam Jamesa pochylającego się nad Saphirą,była nieprzytomna.
-Co jest?-spytałam.
-Porządnie oberwała.-odparł marszałek.
-Odnieś ją ,ale musisz...okłamać Różę...
Skrzywił się i ani nie przytakując ani nie zaprzeczając odszedł niosąc na grzbiecie wilczycę.Obejrzałam się na Yukio.Stał tuż za mną ze złośliwym uśmiechem.
-To chcesz mojej pomocy,czy nie?
Wypuściłam głośno powietrze przez zęby i przytaknęłam niemo.Roześmiał się i spojrzeliśmy na szykujące się do kolejnego ataku wilki.Ruszyliśmy jednocześnie biegnąc obok siebie.Posłał mi zarozumiały uśmieszek.
-Tylko nie myśl,że jesteś niezastąpiony -powiedziałam przewracając oczami.
-Ależ jestem...Ile oni wytrzymali?
-A ile dasz radę ty?-spytałam uśmiechając się wyzywająco.
-Czy to jest wyzwanie?
-No nie wiem...A jak sadzisz?
Roześmiał się tylko i zderzyliśmy się z przeciwnikami.Po chwili Yukio poddał mi niezłą sugestię przeskakując jednego wilka i stając obok mnie.
-Zakład ,że położę ich więcej niż ty?
-Żartujesz?-spytałam z uśmiechem.
-Tym razem nie.
-Dobra!-zawołam.
Walczyliśmy na po dwóch stronach otoczeni wilkami.Co chwila wykrzykiwaliśmy co raz to większe liczby.Gdy doszliśmy do jakichś 11 na remisie.Wilki rozeszły się ,a przed nami stanęli Helenka i wilk z biżuterią na szyi.
Co teraz?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz