sobota, 17 maja 2014
od Akimitsu:
-Ona wróci?-spytałem Swift gdy Luna odeszła,a Róże zabrał Yukio.
-Nie wiem...-powiedziała ze zmartwieniem-Myślisz,że trafię do sierocińca?
-Może nie poszła na długo.-urwałem na chwilę i zamyśliłem się-Na razie chyba nie...A nawet jeśli to przynajmniej nie będziesz sama.Jestem tam ja i jeszcze Appalosa!
Uśmiechnęła się słabo i poszła do swojej jaskini.Poczłapałem powoli do sierocińca.Tam był już Konan i drugi szczeniak.
-Hej Akimitsu!-zawołała.
Skinąłem na powitanie i położyłem się spać.
* * * * * * *
Ziewnąłem głośno podnosząc się z kamienia.Byłem w lesie razem z Różą.Miałem jej pomóc w polowaniu.Czailiśmy się na sarnę.Cicho, wciąż ukrywając się w zaroślach okrążyłem zwierze i stanąłem na przeciwko alfy,która po chwili wybiegła prosto na zwierze.Kiedy sarna już prawie na mnie wbiegła wyskoczyłem zza krzaka prosto na nią i utworzyłem między nami wysoką na metr barierę z płomieni.Zwierze wpadło w nią parząc sobie członki.Róża przeskoczyła opadający już ogień i skoczyła na zwierze.Po chwili już targaliśmy za sobą łup.
Przy jaskiniach czekał już Konan.Zawył na znak,że obiad już dotarł.
Luna jeszcze nie wróciła,a w jej jaskini zamieszkała Swiftkill,która właśnie się z niej wyłoniła.
Przywitała mnie wesoło i usiedliśmy wszyscy do posiłku.Tylko czasami tak jedliśmy.
-Wybrałeś już sobie jaskinie?-spytała Appalosa.
-Nie...-odparłem ponuro-Nadal mieszkam przy jeziorze,ale chyba wybiorę te małą z widokiem na góry.
-Ta na tym małym pagórku?-dopytywała by się upewnić.
-Tak.
-Nawet ładna jest-mrukną Konan-Rozważałem nawet czy się tam nie wprowadzić,ale była zbyt daleko od sierocińca.
-A ja właśnie staram się od niego trzymać z daleka-roześmiałem się.
Po posiłku powłóczyłem się nieco ze Swift tak jak kiedy byliśmy szczeniakami.Tym razem jednak nie taplaliśmy się w błocie.
-Ciekawe czy jeśli Luna wróci to będzie mogła tu zostać.-zagadnąłem.
Uśmiechnęła się z rezygnacją.
-Ciekawe....-mruknęła.
Swiftkill?Dodasz coś?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz