A więc całkiem mi nieznana wilczyca zaczęła czymś gadać. Zaprowadziła mnie do jakiejś jaskini a raczej przed jakąś jaskinie.
-Yukio- Zawołała Luna.
Wtem z jaskini wyszedł potężny biały wilk. Przez moment zdawało mi się że widzę Tawl’a. Gdy zdałam sobie sprawę co się dzieje w mojej głowie padłam na ziemie i zakryłam oczy łapami by nie popełnić błędu z przed kilka chwil. Zaczęłam się cała trząść. Oba wilki wybuchnęły śmiechem.
Wstałam i wyprostowałam się ale łapy wydawały się jak z gąbki. Znowu zaczęłam się trząść jakbym dostała padaczki.
-I co to ma być?- Zapytał się Yukio. A ja nawet nie zwróciłam uwagi na to że mnie obraził gdyż byłam zajęta przesyłaniem wielu wiadomości naraz. Zauważałam najdrobniejsze szczegóły sposób poruszania się, małe blizny na łapach. Słyszałam każdy szelest. Każdy ruch. Aż w końcu uderzyłam się żeby trochę wytrzeźwieć.
-Co się gapisz- Warknął wilk. Wyszczerzyłam kły w ramach odpowiedzi!
-Czuje się że się nie polubimy- Nie wiem ale coś mną tak wstrząsnęło, że zaczynałam się robić odważniejsza. Rozejrzałam się dokoła myślałam że zobaczę Lunę ale jej nie było.
- Ja też tak sadze- uśmiechnął się wilk przekornie.
- A więc czy mogę dołączyć do tej watahy?
-Oczywiście, że nie.- Yukio zaczął mnie naprawdę drażnić .
-Taaaaaa, jasne.- odpowiedziałam wilkowi.
-Dobra będę na TYLE MIŁY, że przyjmę cię do watahy.- wilk spojrzał na mnie na chwile z pogardą- A więc Luna to jest gamma Ja jestem betą a Róża jest Alfą.
-Aha?- popatrzyłam pytająco na wilka.
-Tak rozumiem że ograniczone myślenie- wilk spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Tak, tak- i odbiegłam od wilka, znalazłam przyjemną jaskinie położyłam się ale cały czas jedna myśl mi nie dawała mi zasnąć. Ciągle myślałam o Yukio. Na swój sposób był fajny. Miał ten wyjątkowy charakter. Nagle z cienia wyłonił się Yukio
-Bu
-Zawał!- krzyknęłam z przerażenia.
Ej następnym razem moje serce nie wytrzyma!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz