Yukio uciekł jak tchórz… ja też bym tak zrobiła więc go rozumiem.
-Spłoszyłaś mi przyjaciela~! Ty wrono!- krzyknęłam.
-Tylko nie Wrono. – Ilumena udawała obrażoną.
-Przepraszam wróć!...- Ale ona już odleciała. Połączyłam się na trawie i skuliłam się żeby zasnąć.
W moim śnie stałam na wyżynie. Koło mnie był Tawl.
-Tawl! Jak przeżyłeś… przecież!! Cie zabili?!.
-Moonlight, posłuchaj. Dołączę do twej watahy Ale obiecaj mi, że będziesz udawać, że mnie nie znasz. Zacznij nowe życie. Żyj teraźniejszością a nie przeszłością.- Spojrzał mi głęboko w oczy a potem je zamknął i zamienił się w drobny czarny pył który wiatr gdzieś poniósł. Nagle przeniosło mnie do scenerii gdzie byłam szczeniakiem, niechcianym nie potrzebnym. Stałam na środku kółka utworzonego przez moje rodzeństwo.
-Kto trzynastym nieszczęściem jest?- powtarzali upiorną melodyjkę- kto pecha przynosi?- kogo boli ząb. To Moonli wilk niewydarzony. Woli wodę, i tylko to!
Przestańcie! Przestańcie!- krzyczałam ale oni nie słuchali. Przypomniałam sobie słowa Tawla… nie, żyj przeszłością! Sceneria znowu się zmieniła. Tym razem byłam z Yukio na pięknym klifie, porośnięty mchem i palmą nad nami. żartowaliśmy i było bajecznie… otworzyłam oczy… nad mną stał Yukio.
-Często gadasz przez sen?
-No, tak jakby- uśmiechnęłam się ciepło- przeszło ci?
Yukio? Przeszło już ci xD??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz