sobota, 3 maja 2014

Od Yukio

No cóż teraz pozostało tylko czekać.
-Musze przyznać umiesz dość dobrze manipulować innymi. Ale grę aktorską zostawi mi.-powiedziałem z  uśmiechem.
-Tak czy siak wszystkim nam się dostanie.-stwierdziła Luna.
-Za co?-zapytała Swiftkill. Ehh...Wiele trzeba ją nauczyć. Nie rozumiem co szczeniaki widzą zabawnego w nic nie szkodliwych zabawach. Przecież to takie nudne!
-Hm...Jakby to powiedzieć. Niby takich żartów nie powinno się robić...-zaczęła wilczyca.
-Ale to o wiele ciekawsze i zabawniejsze.-dodałem.-Jakby nie patrzeć niezły przykład jej dajesz.-powiedziałem trochę sarkastycznie.
-Daj spokój. Póki to małe żarty nic się nie stanie.-powiedziała wywracając oczami.
-Ja tam nigdy nie lubiłem jakiś innych zajęć w dzieciństwie. No chyba że wpadanie w bójki i oszukiwanie. Tak! To było o wiele lepsze. No, ale cóż Róża i tak pewnie wszystko mi wybaczy.-powiedziałem uśmiechając się.
-Czemu?-zapytał znów szczeniak.
-Widzisz wystarczy, że powiem coś w stylu: "Siostrzyczko jest mi przykro...No ale to był niewiny żart! Ja chciałem żebyś zwróciła na mnie uwagę. Wybaczysz swojemu braciszkowi prawda?" czy coś w tym stylu.-powiedziałem nieco znudzony.-Pożałuje, że nazwała mnie odpowiedzialnym-dodałem.
-Naprawdę jesteś zły o taką błahostkę?-zapytała Luna.-A może jesteś taki odpowiedzialny?-dodała za pewne żeby mnie sprowokować. Co się jej udało.
-Ja nie jestem odpowiedzialny! Skąd takie pomysły!? Co we mnie jest odpowiedzialnego!? Jestem oszustem, draniem, jestem zły...Co w takim kimś jest odpowiedzialnego!? Ja...-chciałem dalej kontynuować mój wykład, ale Luna wskazała łapą na kierunek w którym można było dostrzec zbliżającą się, zdenerwowaną (pewnie kłamstwem Luny) Róże. Wilczyce się schowały, a ja zamieniłem się w cień tak by wszystko obserwować z ukrycia.

Róża podoba ci się nasz "mały" żarcik?

1 komentarz: