Próbowałem jakoś znaleźć logiczne wytłumaczenie tego wszystkiego...
Nie...Przecież jesteśmy przyjaciółmi. Prawda? Czy ona czuje coś więcej? Czy ja czuję coś więcej? Czemu to wszystko musi być takie skomplikowane!?
-To prawda?-spytałem poważnie.
-Nie! Tak...Może...Nie wiem...-odpowiedziała mi ciszej z każdym słowem. Odwróciłem się i zacząłem odchodzić bez słowa.
-Yukio ja...-zaczęła Moonli.
-Chce zostać sam!-krzyknąłem i teleportowałem się do cienia jakiejś skały. Znalazłem się na klifie na który lubiłem przychodzić. Był on niedaleko od watahy, jednak poza jej terenami. Położyłem się na ziemi. Miał jak na razie po prostu wszystkiego dość.
-Czemu tak się wściekłem?-spytałem sam siebie.-Zawsze tak jest...Gdy robi się zbyt poważnie jak dla mnie wściekam się i uciekam...-westchnął cicho.-Jestem beznadziejny.
Następnie wstałem z zrezygnowaniem i ruszyłem powolnym krokiem do mojej jaskini. Gdy tam doszedłem spostrzegłem Moonli która stała przed nią.
-Yukio!-krzyknęła i chciała kontynuować jednak ja zignorowałem ją i teleportowałem się do cienia jakiegoś drzewa przy jeziorze. Spojrzałem w taflę wody.
-Kogo widzę? Frajera bojącego się zaakceptować prawdę-uśmiechnąłem się-Czemu tak trudno przyznać mi, że też ją kocham? Czemu nie mogę domyślić tej myśli do siebie?-spytałem sam siebie i położyłem się na trawię.-No tak...Tylko ja potrafię być na tyle żałosny.-powiedziałem. Teraz czy chciałem czy nie tylko jedno mnie ciekawiło: Co teraz robi Moonli?
Moonli co robiłaś potem?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz